O ile wzrośnie ci rachunek za…

O ile wzrośnie ci rachunek za prąd, jeśli będziesz jeździć samochodem elektrycznym? Zgodnie z aktualnymi stawkami za prąd na poziomie około 0,55 zł za 1 kWh, najbardziej ekonomiczne sensowne samochody zużywają około 15 kWh na 100 km, to oznacza, że przejechanie 100 km samochodami elektrycznymi takich jak Opel Corsa lub Hyundai Ioniq kosztuje około 8 zł, czyli 0,08 za km. Statystyczny Polak przejeżdża około 15 000 km rocznie, to daje 1250 km miesięcznie, a zatem przejechanie takiego dystansu w przypadku ładowania samochodu u siebie w domu, będzie kosztowało 100 zł więcej na rachunku za prąd. W przypadku energożernej Tesli P90D, 100 km kosztuje około 13 zł, co przekłada się na rachunek wyższy o 162 zł. Dla przykładu, przy obecnych cenach paliw, osoba która jeździ samochodem benzynowym przy średnim spalaniu na poziomie 7 litrów, płaci 35 zł za 100 km, co przy miesięcznym przebiegu 1250 km daje kwotę 437,5 zł. #samochody #samochodyelektryczne #tesla #motoryzacja #prad #energetyka #pieniadze #ekonomia Czytaj dalej...

Read more

Equus Bass 770 Ktokolwiek z…

Equus Bass 770 Ktokolwiek z Was wie o istnieniu takiego auta? Equus łączy stylistykę muscle carów lat 70 z techniką dostępną dziś. Pod maską znajdziecie 6.2 litrowy, super doładowany, aluminiowy silnik V8 o mocy 640 KM. Pozwala on rozpędzić pojazd do 320 km/h przy czym pierwsze 100 km/h osiąga w 3.4 sekundy a wszystko, jak zapewnia producent, przy klasycznym ryku V8’ki znanego z filmów lat 60-70 tych. Equus waży zaledwie 1569 kg (bez płynów). „I LIVE FOR MYSELF AND ANSWER TO NOBODY” Steve McQueen Na stronie equus-automotive.com możecie „zbudować” swojego własnego Bass’a. #motoryzacja #samochody #samochodyusa #musclecars #ciekawostki Czytaj dalej...

Read more

Ulga na elektryka, czy to się…

Ulga na elektryka, czy to się będzie opłacać? Jeżeli wejdą w życie przepisy o dopłatach do elektryków, to cena pierwszego samochodu, który mieści się w wymaganiach rządu, będzie wynosiła 87 tys. zł, całkiem sporo, jak na Opla Corsę, bo ceny za wersję 5d zaczynają się poniżej 50 tys., ale też da radę skonfigurować corsę benzynową, która będzie kosztować ponad 90 tys. W takiej sytuacji elektryk na pewno będzie się opłacać, bo koszty „tankowania” od razu będą niższe, a w zamian dostaje się naprawdę dobrze wyposażony samochód. Tymczasem benzyniak w cenie 50 tys. jest o 37 tys. tańszy, a za tę kwotę można na benzynie przejechać 105 700 km przy średnim spalaniu na poziomie 7 litrów – zgodnie z raportami spalania z autocentrum. Tutaj warto zauważyć, że aż 71% Polaków robi rocznie mniej niż 20 tys. km, a zatem zaoszczędzonej kasy starczy na minimum 5 lat, a przecież aż 23% Polaków robi rocznie mniej niż 5 tys. km! Z drugiej strony, koszt 100 km elektrykiem to jakieś 8-9 zł, jeśli ładujesz w domu, czyli około 4 razy taniej. Załóżmy, że kupowany samochód ma ci starczyć na 250 tys. km, to koszt benzyniaka za 50 tys. wraz z paliwem wyniesie cię 137,5 tys. zł, koszt elektryka wraz ładowaniem wyniesie cię natomiast 107 tys. zł. W Przypadku 150 tys. km, będzie to odpowiednio 102,5 tys zł dla benzyniaka i 99 tys. dla elektryka! A zatem statystycznemu Polakowi, który robi rocznie około 15 tys. km, zakup elektrycznej corsy zwróci się po 10 latach. Obliczenia są oczywiście mega uproszczone i zakładają ładowanie tylko w domu, ale nie po to się kupuje elektryka, by ładować gdzieś na mieście za niemałą kasę. Obliczenia nie uwzględniają też innych kosztów eksploatacji, które w przypadku elektryków są podobno dużo mniejsze, Czytaj dalej...

Read more

Więc siemka Mirki i…

Więc siemka Mirki i mirabelki. Zacznę od przedstawienia się. Mam na imię Sławek i sprzedaje w sklepie motoryzacyjnym. Pierwsze co po jakimś czasie pracy w sklepie zauważyłem, to że często ludzie dość śmiesznie przekrecaja nazwy znanych produktów. Chwilę nawet prowadziliśmy z kumplem w pracy notatnik z „nowymi” nazwami, ale było tego zbyt wiele. Z ciekawszych przypadków to byli klienci którzy przychodzili po płyn drenażel, dynogal (zamiast dynagela), klienci po termoskit (zamiast termostatu) Przykladowa sytuacja: (będę opisywał w ten sposób K-klient, S-ja) K: dzień dobry szefie. Lintre dynogala dostanę? S: chodziło Panu o dynagel? K: nie (patrzy na butelkę która mu pokazuje), ma być dynogal bo mu śwaguer brata kuzynki powiedział. Jedna z sytuacji z starszego okresu mojej pracy:, Pamiętam taki dzień. To była sobota kwietniowa albo majowa. Święto szamponu, plakai pasty polerskiej Godzina 7:40 zajezdzam pod sklep, otwieram bramy a za mną pakuja się już jakieś 3 zlomy z wasatymi januszami za kierownicą. No nic. Nie będzie czasu na fajke. Otwieram wrota, odpalam kompy i zagajam pierwszego co tam trzeba, może coś z pamięci znajdę albo polecę zanim maszyny i programy wystartują. Gościu z tekstem: Panie cza mi taka spinke do Passata co ona jest tam w środku w aucie. Czarna. O hui. Najgorszy temat jak chlopina chce spinke i nie wie do czego ani nawet średnicy otworu nie zna. No ale jakoś siłą dedukcji po 15 minutach wcisnalem mu uniwersalny kółek z ROMIXA za 1zl i lajt. Ludzi cały sklep. Widzę że na końcu mocno podchmielony Pan mruczy coś pod nosem. Ogólnie kurwuje coś. W kolejce standard sobotni. Szampony z woskiem, sylikonem, pseudo ceramiką, Spermą wielbłąda i innymi duperelami. Gdzieś w środku 2 ziomki rozprawiaja o nowej przepustnicy do gru Czytaj dalej...

Read more