Swego czasu w Rumunii…

Swego czasu w Rumunii produkowano samochodzik znany jako Oltcit Club – słynął on z legendarnie niskiej jakości wykonania. O jak złej jakości mówimy? W numerze 31 (2094) tygodnika „Motor” z 1993 roku tak o nim (a raczej zmaganiach z nim) pisał Zdzisław Podbielski w artykule zatytułowanym „Oltcit, czy tylko bubel z Rumunii?”:

Moje spotkanie z Oltcitem zaczęło się od zmagań z usterkami. Próba ustawienia lusterka wewnętrznego wstecznego zakończyła się odklejeniem tegoż lusterka od szyby przedniej, próba otwarcia schowka w desce rozdzielczej oderwaniem przycisku, a wciśnięty przycisk świateł awaryjnych odskoczył i uderzył kierowcę w czoło. Na tym nie koniec. W nowym samochodzie niedokładnie były zamocowane listwy z boków nadwozia, lewy reflektor luźno osadzony, uszczelka prawych drzwi oberwana, również źle umocowana (oberwana) kieszeń lewych drzwi i uszkodzony spryskiwacz szyby przedniej.
Można wymienić jeszcze kilka innych usterek i na tej podstawie z pełną zasadnością stwierdzić, że pojazd został spartaczony.
Przedstawiciel firmy sprowadzającej rumuńskie samochody do Polski stwierdził, że wiele usterek można usunąć przez dokładne wykonanie przeglądu przedsprzedażnego. I jeszcze jedno – w okresie gwarancji usterki są na tyle usuwane, że później użytkownik nie ma większych kłopotów z samochodem. Spróbujmy w to uwierzyć.
#ciekawostki #motoryzacja #samochody #rumunia